środa, 2 września 2015

Roździał 8

Uwaga, uwaga ludziki pod roździałem napisałam ważną rzecz która odnosi się do całego ff więc radzę przeczytać :)

Kilka dni później:


Na Jasia się nie gniewam, że gadał głupoty bo to po prostu nie ma sensu. Oczywiście nie opuściłam fandomu w przeciągu kilku dni i co dzień staję się większą directioners, bo to jest ogromnie wciągające. Może i to głupie ale po tym jak patrze na te wszystkie wyświetlenia pod teledyskami, na te ich piosenki to nie dowierzam, że naprawdę istnieją.Szkoda tylko, że nie mogę zobaczyć kolorów. A co do tego przygłupa to go jeszcze w to wciągnę.Rozczeszę tylko te włosy i idę do szkoły. Za pięć minut zaczynają się lekcje. Chyba powinnam się pospieszyć. Jestem jedną z tych osób które olewają, godzinę na, którą wyznaczone jest rozpoczęcie lekcji. W tych sprawach jestem totalnym przeciwieństwem Janka. On potrafi być pod klasą pół godziny przed pierwszą lekcją. O której on musi wstawać? Nie wiem.
-Dzień dobry-powiedziałam ze spokojem wchodząc do klasy, gdzie odbywała się lekcja matematyki. Nienawidzę jej tak bardzo jak Pauliny. A propo Pauliny, ona uwielbia ten przedmiot, bo jest z niego dobra. Idzie z tym, to, że nasza matematyca ją faworyzuje.
-A droga panno, kiedy się spóżni to się chyba coś mówi, hmm?-zapytała ze złością na twarzy i spojrzała na mnie spod małych okularów do czytania.
-Przepraszam za spóźnienie-odpowiedziałam jej cicho idąc do stolika w którym siedział Jaś i pzewróciłam oczami. Nie lubi mnie bo nie jestem najlepszą uczennicą. Ja też za nią nie przepadam. Gdyby to Paulina się spóźniła albo inny klasowy pupilek pani na pewno zwróciła by się do takiej osoby inaczej. Do takiej spóźnionej osoby powiedziałaby: "Usiądź sobie w ławce i zapisz temat. Nic się nie stało, że się spóźniłaś/eś." Nie rozumiem toku myślenia tej kobiety.
-Hejka-przywitałam się z Jankiem.
-Siemka,dlaczego się spóźniłaś?-odpowiedział mi i od razu zadał chyba nurtujące go pytanie.
-Przecież u mnie to norma, nie przywykłeś jeszcze?
-Okej, muszę zacząć się przyzwyczajać-powiedział i się uśmiechną.
Reszta lekcji przebiegła bez jakichkolwiek nowości.Wróciłam do domu, rzuciłam się na łóżko.
-Ałaaaaaaaa-krzyknęłam tak głośno, że chyba każdy zorientował się, że coś sobie zrobiłam.
Rzucając się na łóżko uderzyłam głową o drewniane rogi łóżka. Super. Będzie siniak. Wzięłam moje białe słuchawki, nałożyłam je i zaczęłam słuchać, masując obolałe miejsce na głowie. Nuciłam piosenkę pod nosem:

All my life
You stood by me
When no one else was ever behind me
All these lights
Can't blind me
With your love, nobody can drag me down


Nobody, nobody

Nobody can drag me down


(piosenka https://www.youtube.com/watch?v=Jwgf3wmiA04 )



Hejka, ostatnio dałam Wam ankietę, w której zapytałam Was, czy wolicie żebym pisała fanfiction tylko o Jasiu, czy o Jasiu i One Direction. Napisałam, że głosowanie do 20 następnego dnia, ale po 20 tego dnia głosów było 50/50, więc poczekałam aż inne osoby zagłosują. Tak więc tam taradam DO MOJEGO FF DOCHODZI ONE DIRECTION :) Moje roździały będą bardzo krótkie mniej więcej jak ten bo dłuższych po prostu nie potrafię :( I w roździałach co jakiś czas pojawiać się będzie piosenka której aktualnie słucham :) Tak więc komentujcie bo to bardzo pomoże :)

Pozdrawiam Ewelina :)






wtorek, 25 sierpnia 2015

Troszkę inaczej?

Siemanko ludziki o/ ostatnio dołączyłam do grupy directioners (można też to stwierdzić po ostatnim roździale), i chciałabym pisać fanfiction w którym będzie więcej moich idoli :). Chcę, to połączyć tylko nie wiem czy Wam to się spodoba. Dlatego zrobiłam ankietę na ten temat : ankieta :) Bardzo mi zależy, żeby każdy zobaczył ankietę i wyraził swoją opinię :)

Ps. Od września biorę się za bloga i roździały będą mam nadzieję codziennie :D
Ps2. XD głosowanie do jutra o 20 :)

Pozdrawiam Ewelina :)

środa, 5 sierpnia 2015

Roździał 7

Następnego dnia około godziny 7:00 przybyła upierdliwa mucha a by przerwać mój sen. Przez pierwsze 5 minut próbowałam ją odganiać. Jednak ona nie odpuszczała. Wkurzona poszłam do kuchni po łapkę na muchy.Wróciłam do pokoju i zobaczyłam, że mucha odleciała, iż miałam otwarte okno. Jest 7:10 i już jest gorąco. Stwierdziłam, że nie ma żadnych przeszkód abym dalej spała więc zadowolona powaliłam się na łóżko.Spałam do godziny 12:00, ponieważ teraz obudził mnie dziwny szmer w mojej szafie.Powoli wstałam, a moje serce zabiło mocniej ze strachu, ponieważ jestem osobą strachliwą.Podeszłam do szafy i ją otworzyłam.Najpierw się przestraszyłam a potem spostrzegłam, że był to jeszcze zaspany Janek. Zaczęłam się śmiać jak głupia.Wyglądał tak bezbronnie.
-I z czego ty się tak śmiejesz?-zapytał z lekkim uśmiechem. Chyba zaraziłam go śmiechem.
-Z ciebie a z kogo mam się śmiać? A tak w ogóle co ty tutaj robisz?-zapytałam i przestałam się już tak diabelnie śmiać.
-Chciałem ci dzisiaj zrobić żart, jest pierwszy kwietnia, ale chyba mi nie wyszedł.-powiedział ze smutną minką na twarzy.
-Udało ci się głupku! Wiesz jak mnie przestraszyłeś?-powiedziałam siadając na krzesło od biurka.Zaczęliśmy się śmiać.Potem gadaliśmy o różnych głupotach. Zeszliśmy na dół na obiad. Janek powiedział, że idzie do siebie na obiad. Ja na obiad miałam schabowego z ziemniakami i surówką. Zjadłam posiłek ze smakiem, ponieważ było to moje ulubione danie. Jest dziś sobota więc nie miałam żadnych planów na ten dzień. Postanowiłam iść do Janka. Jeszcze się nie wygramolił z obiadem. Ile można jeść? Zapukałam do jego drzwi i otworzyła mi jego mama.
-Dzień dobry- powiedziałam.
-O cześć-odpowiedziała na moje przywitanie.Nigdy nie mówi mi dzień dobry tylko cześć.
-Ja przyszłam do Janka-powiedziałam jej powód mojego przyjścia.
-Jest w kuchni, jeszcze męczy obiad-powiedziała ze śmiechem i wpuściła mnie do domu.
-Dziękuję-odpowiedziałam jej i szłam w stronę kuchni.
Kiedy byłam już w kuchni usiadłam na krześle obok Janka.Zastałam go grzebiącego w talerzu klusek z serem.
-Jeszcze jesz?-powiedziałam ze zmęczeniem, bo było naprawdę gorąco.
-No jem, wiesz ile mi tego mama nałożyła?-odpowiedział całkiem oburzony.
-TO JEDZ SZYBCIEJ, JESTEŚ FACETEM!-krzyknęłam na niego śmiejąc się.Przyśpieszył tępo jedzenia a ja go dopingowałam. Kilka razy zadławiał się kluskami ze śmiechu. W końcu po 20 minutach skończył.
-Po co chciałaś żebym jadł tak szybko?-zapytał się.
-W sumie to nie wiem, ale wiem, że nie chce mi się siedzieć samej w domu-powiedziałam z uśmiechem na ustach.
-Wiem co będziemy robić-nagle go natchnęło.
-No dawaj.
-Będziemy się zbijać z amerykańskich gwiazdeczek.
-No ok, i tak nie mamy nic więcej do roboty.
Poszliśmy do pokoju Janka gdzie był komputer. Na pierwszy ogień poszedł boyband One Direction. Nie mam nic do nich, ale też ich nie kocham. Najpierw słuchaliśmy ich piosenek. Janek co chwila  oglądając teledyski mówił "ale cioty" i śmiał się w niebo głosy. Ja milczałam. Mi się nie powiem,strasznie podobały ich piosenki. Po ich wysłuchaniu Janek postanowił obejrzeć o nich film o nazwie. "This is us". Stwierdził , że będzie jeszcze bardziej bekowy. Nie rozumiem dlaczego ich tak wyśmiewa. Nic mu przecież nie zrobili. Po prostu spełniają swoje marzenia. Zazdrości im czy co?
-Ej ta w ogóle to co oni ci zrobili, że z góry twierdzisz, że są najgorsi?-wyrwałam się z milczenia, a Janek poczerwieniał.
-W sumie to nawet nie wiem, wszyscy tak sądzą-cicho wymamrotał.
-Musisz sądzić tak jak wszyscy? Fakt, z naszej okolicy chyba większość ocenia ich bardzo nisko, ale nie wiem dlaczego. Przecież oni tylko spełniają swoje marzenia.
-Coś ty się tak na nich uwzięła?-próbował odwrócić kota ogonem.
-No bo popatrz oni tak ślicznie śpiewają, starają się, a i tak są ludzie którzy będą mówić, że to cioty. Ja jestem za nimi, i właśnie w tej chwili zostaje directioners...


Po bardzooo długim czasie roździał 7, w którym pojawia się najlepszy boybend który kocham <3 Roździał miał być wczoraj ale musiałam pojechać do galerii i naprawdę próbowałam pisać, ale polskie drogi nie są takie piękne :(  Starałam się żeby roździał był długi, ale chyba znowu mi ni wyszło. Mniejsza z tym zapraszam jeszcze na aska na którym nico się nie dzieje XD ASK

Pozdrawiam Ewelina :)



czwartek, 23 lipca 2015

Liebster Blog Award :)

Witam ludziów z internetów. Nominowana zostałam do Liebster Blog Award przez Patrycję z tego oto bloga :) http://niby-zwykla.blogspot.com/(polecam bardzo supi blog ;) )


No to zaczynam :D

1.Co cię skłoniło do założenia bloga?
Czytam bloga Michaliny (http://thanksthatyouare.blogspot.com/#_=_) i pomyślałam, że ja też bym chciała pisać. No i pisze :)

2.Ulubiona cyfra? Czy ma jakieś znaczenie w twoim życiu?
Jestem osobą która nie ma ulubionej cyfry ani koloru xD 

3.Ulubiony yotuber i dlaczego?
Najbardziej lubię JDabrowskiego. Lubie to jak się zachowuje i lubię go też za to, że robi to co lubi :) Dlatego właśne pisze Fanfiction o Jasiu.

4.Ulubiony rodzaj książek?
Fantasta, fantasta i jeszcze raz fantasta *-*

5.Jakie masz hasło do motywacji?
Zrób to, bo kiedyś dzięki temu możesz spełnić marzenia. Takie motto jakby :D

6.Twoja wymarzona praca i dlaczego?
Chciałabym być pisarką. Dlatego pisarką bo bardzo lubię przede wszystkim pisać ale też czytać :)

7.Największy dotychczasowy sukces życiowy.
To że, założyłam tego bloga (chybaXD)

8.Do One Direction <3 Gdziekolwiek jestem jak mi ktoś puści ich piosenkę ja zaraz będę śpiewać <3

9.Mam na imię Ewelina i tak, lubię je. Miałam się nazywać Marysia ale na szczęście się tak nie nazywam :)

10.Skąd taki tytuł na bloga?
W sumie to nawet nie wiem xD Tak jakoś sobie siedziałam i mi do głowy przyszło :)

No to koniec wywiadu teraz podam pytania dla nominowanych no i moje nominacje :D


1.Kim chciałaś być jak byłaś mała, a kim chcesz być teraz?
2.Gdzie spędziłaś lub spędzisz wakacje?
3.Grasz na jakimś instrumencie?
4.Masz rodzeństwo?
5.Ulubiona gra.
6.Ulubione danie.
7.Ulubiony zespół/grupa.
8.Co jest dla ciebie motywacją do pisania?
9.Twoja ulubiona książka.
10.Twój wiek.

A ja nominuje:
http://niktniechceumrzecsamotnie.blogspot.com/2015/07/rozdzia-4.html#_=_

http://welcome-to-reality-princess.blogspot.com/2015/07/rozdzia-trzeci.html#_=_

Pozdrawiam Ewelina :)




sobota, 11 lipca 2015

Roździał 6

Następny dzień:


Z mojego jakże przepięknego snu, wybudziła mnie ciotka Fredka. Zapomniałam dodać, że ona jest opiekunką i dzisiaj zajmuje się bliźniakami.
-Roma wstawaj!-darła mi się prosto do ucha.
-No już wstaje spokojnie, nie musisz się drzeć-powiedziałam zaspanym głosem.
-Słuchaj, musisz dzisiaj zająć się bliźniakami bo ja jadę z twoimi rodzicami do Warszawy.
-Jak to jedziesz z nimi do warszawy?-zapytałam już z całkiem obudzonym głosem.
-No jadę musimy kupić kilka rzeczy, a tutaj przecież nic nie kupimy.-odpowiedziała.
-No dobra a kiedy przychodzą bliźniaki?-zapytałam zrezygnowana.
-O 12:00 i zostają do 20:00.Jest teraz 10:00 więc radzę ci się trochę ogarnąć.-Powiedziała już wychodząc.
No super. Są wakacje a ja będę niańczyć bachory.Chciałam ten dzień spędzić z Jankiem, jest tu dopiero jeden dzień i chciałam go trochę oprowadzić po okolicy. No trudno, ale i tak spędzę ten dzień z Jankiem. Zadzwonię do niego i może mi pomoże przy bliźniakach. Wzięłam z szafy szarą koszulkę i krótkie pomarańczowe spodenki. Szybko ubrałam się w wybrane ubrania i zeszłam na dół żeby zjeść śniadanie. Przygotowałam sobie kanapkę z serem i pomidorem. Kiedy skończyłam jeść była już godzina w pół do 12:00. Szybko zdzwoniłam do Janka:
-Hej Janek.-przywitałam się z entuzjazmem.
-No hejka, co tam?
-Jest sprawa, moja ciotka jedzie z moimi rodzicami do Warszawy. Nie mówiłam ci, że ona jest opiekunką.
-I co w związku z tym mam ja?-zapytał .
-Bo dzisiaj jest umówiona z rodzicami bliźniaków na 12:00 i muszę się nimi zająć pod jej nieobecność. Pomożesz mi?-Zapytałam z nadzieją, że mi pomoże.
-No pewnie. Co za pytanie? Przecież ja uwielbiam dzieci, no z wyjątkiem mojej siostry Jagody.
-Dziękuję Janek-powiedziałam uradowana.
-Nie ma za co. To ja przyjdę z 10 minut oki?
-Ok, to do zobaczenia.
-Cześć.
Zaraz zaraz. co ja będę robiła z tymi dzieciakami? Ciotka zostawiła jakieś zabawki, ale przez 8 godzin będę się nimi bawiła z dziećmi? Może potem z Jankiem coś wymyślimy. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. To był Janek.
-No cześć-przywitałam się.
- No hej-odpowiedział.
-Dzieciaki jeszcze nie przyszły, możemy obejrzeć telewizję.-zaproponowałam.
-Noo ok, ale ja wybieram co oglądamy.-powiedział gdy szliśmy w stronę telewizora.
-Dobra dam ci raz wybrać.-wyraziłam zgodę na jego plany.
A co Janek wybrał? Świat według Kiepskich.Podobno uwielbia ten serial. Nie pooglądaliśmy za długo bo zadzwonił dzwonek do drzwi. To pewnie nasze dzisiejsze zajęcie.Otworzyłam drzwi:
-Dzień dobry-przywitałam się z uśmiechem.
-Witam-odpowiedziała mi mama bliźniaków.
-Przepraszam za zmiany ale dziećmi zajmę się dziś ja, ponieważ cioci coś wypadło i nie mogła się nimi zająć.-próbowałam udawać miłą.
-No dobrze, ale proszę się nimi dobrze zająć. Tu ma pani jedzenie, picie i zapasowe ubranka gdyby się poplamili-podała mi te rekwizyty i jeszcze dodała:
-Chłopcy mają 6 lat, więc są jeszcze bardzo mali-powiedziała to jakby mieli tydzień, a 6 lat to już dużo.
-Dobrze będą pod dobrą opieką-odpowiedziałam biorąc chłopców do domu.
-No to do widzenia-pożegnała się kobieta.
-Do widzenia-odpowiedziałam jej zamykając drzwi.
Janek zaraz podszedł i przywitaliśmy się oboje z bliźniętami.
-No to cześć dzieci-przywitałam się.
-No cześć odpowiedział jeden z nich.
-Jak się nazywacie?-zapytał Janek.
-Daniel-odpowiedział trochę wyższy od drugiego brunet.
-Kacper-za chwilę odezwał się niższy chłopczyk z rudymi kędziorami.
-Daniel i Kacper, bardzo ładnie-znów próbowałam być miła.
Poszliśmy pobawić się trochę zabawkami które zostawiła nam ciocia. Mi i Jankowi przypomniało się trochę dzieciństwo. Co chwilę się śmialiśmy z siebie bo bardziej my bawiliśmy się tymi zabawkami niż oni. Po dwóch godzinach chłopcom zachciało się jeść. Zajrzeliśmy do tego co zostawiła nam ich mama.W pudełkach śniadaniowych były tłuczone ziemiaki, dwa kotlety schabowe i pokrojona w kostkę marchewka.Standardowy obiad. Mama bliźniaków napisała jeszcze na śniadaniówce żeby podgrzać ziemniaki i kotlety.Podgrzaliśmy jedzenie i daliśmy je chłopcom.Zjedli w dosłownie piętnaście minut.Po jedzeniu chcieli się przejść. Wzięliśmy ich picie w moją torbę i szliśmy po chodniku.
-Patrz wyglądamy jak taka słodka rodzinka.-zażartował Janek.
-Ha ha ha bardzo śmieszne-odpowiedziałam mu.
Chodziliśmy tak jakieś dwie godziny rozśmieszając się i żartować. Janek jako wielki żartowniś postanowił opowiedzieć żart o Jasiu.
-O ten żart jest najlepszy.-Powiedział z entuzjazmem.
-No to dawaj-czekałam na ten jego "prześmieszny" żart.
-No to słuchajcie:
Na lekcji geografii:
-Województwo podkarpackie graniczy ze Słowacją od południa-mówi nauczycielka.
-A przed południem z kim graniczyło?-dopytuje się Jasio.
Janek zaczą się śmiać jak głupi a dzieci patrzyły się na niego jak na wariata.
-Janek przestań, dzieci straszysz-powiedziałam do niego z lekkim uśmiechem. Zaraził mnie jego śmiech.
Postanowiliśmy, że będziemy już wracać.Kiedy wróciliśmy do domu, dzieci były już zmęczone i chciały obejrzeć telewizję.Oglądaliśmy z nimi do tej pory kiedy przyszła mama chłopców.Znów zadzwonił dzwonek.
- Dobry wieczór-powiedziałam uśmiechnięta tym razem nie sztucznie.
-Dobry wieczór, ja przyszłam już odebrać chłopców.
Bliźnięta usłyszały mamę i pobiegły do niej tuląc się w nią.
-Dziękuję za opiekę.Proszę tu jest zapłata-podała na piędziesiąt złotych.
Zatkało mnie na taką ilość pieniędzy za 8 godzin zajmowania się dziećmi.
-Nie ma za co to była przyjemność.-odpowiedziałam.
Rodzinka wyszła i nam zaczęło się nudzić.
-Ej, Roma chodź przejedziemy się rowerami na lody. Twoja ciotka i rodzice jeszcze nie przyjechali.-zachęcał mnie Janek.
-No dobra jedziemy.-odpowiedziałam...



Jest znowu po przerwie roździał 6 :) To jest właśnie nowy blog na którym będą roździały bo do tamtego zapomniałam hasła :( Starałam się żeby roździał był długi ale niewiem czy mi to wyszło. Nie będzie roździałów codziennie bo są wakacje i nie zawsze mam czas a nie chcę się też do pisania zmuszać bo kiedy to robie nie zabardzo mi to wychodzi :) Zapraszam jeszcze na aska :ASK :>

Pozdrawiam Ewelina :)




czwartek, 9 lipca 2015

Roździał 5

 5 lat później...



Chodzę teraz do 6 klasy i mam 12 lat.Od czasu wypadku całkowicie się zmieniłam. Jestem teraz bardzo chuda. Nie chciałam nic jeść po wypadku. Nie chciałam już żyć. Ale w końcu się z tym pogodziłam i jem, ale nie tyle samo. Moje oczy dalej są fioletowe no i...widzące na czarno-biało, ale powoli się do tego przyzwyczajam. Tylko najtrudniej jest mi żyć z moimi rodzicami. Co prawda zamieszkała u nas ciocia Fredka z wujkiem Zbyszkiem i pomagają rodzicom, ale ja też muszę robić o wiele więcej rzeczy niż przed 5-cioma latami. Nie mogłam się uczyć i ledwo co zdawałam do następnych klas. Rodzice się tym martwili, niepotrzebnie. Nauka teraz to mi lata.Paulina o dziwo ma w sobie trochę współczucia i nie dręczy mnie tym, że moi rodzice są kalekami i inne takie.Dzisiaj wracając do domu usłyszałam z domu sąsiadów kłótnię brata z siostrą. Przecież tam mieszka tylko starsza pani z mężem. Za chwilę zauważyłam że to Janek kłócący się ze swoją siostrą Jagodą. Ona ma 5 lat.Bez chwili zastanawiania się pobiegłam w stronę furtki sąsiadów krzyczałam:
-Janek!- z radości prawie piszczałam.
-Roma!- odpowiedział z zaskoczeniem i radością na twarzy.
-Tak strasznie mi Ciebie brakowało.-Krzyczałam do niego prawie płacząc.
-Mi też, ale dlaczego płaczesz?-Zapytał przytulając mnie.
-Przez tyle lat nie miałam z kim porozmawiać, nie miałam nikogo komu mogłabym opowiedzieć moje zwycięstwa i moje upadki. Więziłam wszystko w sobie i nie mogę się od tego uwolnić. Pomożesz mi?-zapytałam już prawie cała zapłakana.
-Oczywiście, że ci pomogę, tylko opowiedz mi co się stało-powiedział, a jego brązowe oczy popatrzyły na moją zapłakaną twarz. Pamiętam, że miał je tak bardzo brązowe.
-Chodź usiądziemy pod tamtą jabłonią.-powiedziałam, idąc już w stronę drzewa.
Janek beż słowa poszedł za mną.
-To było kiedy miałam 8 lat.Byłam wtedy gruba, ale tego nie zauważałam. Nie miałam przyjaciół, nie licząc ciebie. Byłam wyrzutkiem w klasie. Pewnego dnia przy kolacji moja mama powiedziała, że może byśmy pojechali do babci. Jeszcze tego dnia się pakowałam a następnego z rana wyjechaliśmy. Na ulicy były ogromne korki, mój tata był zdenerwowany tą całą sytuacją i kiedy zdarzyła się okazja pojechał trochę szybciej. Akurat złapała nas policja a ja przypomniałam sobie, że miałam niezapięte pasy i tata zapłacił za dwa mandaty. Odjechaliśmy a tata obrażony na mnie i na cały świat był tak zdenerwowany, że nie dostrzegł nadjeżdżającego auta.Uderzył w nie. Wszystko było we krwi moi rodzice byli nieprzytomni a ja doznałam najmniejszych obrażeń. Zaraz zjechały się karetki i zrobił się wielki hałas przez syreny. Kiedy byliśmy w szpitalu pielęgniarka powiedziała nam wyniki badań. Ja już nigdy nie będę normalnie widzieć. Teraz widzę na czarno-biało, ale moje tęczówki mają kolor intensywnego fioletu. Moja mama już nigdy nie będzie chodzić o własnych siłach.Jeździ na wózku inwalidzkim. Tata z kolei ma podobnie tylko jemu na dodatek musieli amputować nogi bo niewiele z nich zostało. Wprowadziła się do nas na dodatek ciotka Fredka i wujek Zbyszek. Pomagają mi trochę przy rodzicach ale i tak mam o wiele innych obowiązków niż zwykłam dziewczyna w moim wieku.Na dodatek jest w mojej klasie dziewczyna która mnie gnębi i przy każdej okazji próbuje mnie upokorzyć. Na szczęście nie męczy mnie tym, że moi rodzice są kalekami.Jednak ma w sobie trochę współczucia.-Opowiedziałam mu tą cało historię, a moje czy zrobiły się trochę spuchnięte od płaczu.
Janek wysłuchał z cierpliwością całej tej historii, a w jego oku pojawiła się mała łza.Przytulił mnie i powiedział:
-Jak ja ci współczuje, choć przejdziemy się  trochę.-zaproponował
-No dobrze, a na ile zostajesz tutaj?-zapytałam z nadzieją,że na dłużej niż na kilka dni.
-Mam dość mieszkania w większym mieście, ja i moja rodzina. Zostajemy tu na zawsze. Cieszysz się?
-Czy ja się cieszę? No pewnie! W końcu będę miała kogoś z kim mogłabym normalnie porozmawiać. Prawie wykrzyknęłam z radości...


Jest w końcu po przerwie rozdział 5 . Miał być wczoraj ale mój laptop nie chciał ze mną współpracować :( Niestety oznajmiam ze smutkiem, że kończy mi się umowa na internet i nie będzie go przez tydzień i nie będę mogła Wam dodać rozdziału :''( Przepraszam Was strasznie :<
No to zapraszam jeszcze na aska : Olka gada coś o jakiejś reklamie ale ja nic nie wiem XD


Pozdrawiam Ewelina :)

Roździał 4

Za chwilę zbiegły się pielęgniarki.Widocznie przerwałam im picie kawy. Byłam przerażona. Nic nie widziałam. Wszystko było czarne, słyszałam tylko przestraszone głosy.Zadawałam sobie dwa pytania:
-Dlaczego nic nie widzę?!
-Co się ze mną dzieje?!
Pielęgniarki próbowały mnie uspokoić.Ale jak mogą mnie w takiej sytuacji uspokajać ?! No jak?!
Najgorszy koszmar się spełnił. Chyba do końca życia będę ślepa. Choć nie widzę co jest przede mną, widzę co stało się niedawno. Siedziałam w samochodzie, zakrwawiona.Moi rodzice, byli nieprzytomni. Podobno przyjechali tu w prawie szczątkach.Nie mogę wymazać sobie tego z pamięci.
-Niech to się skończy!-Wykrzyknęłam, a dreszcz łkania przeszedł po mnie.
Z moimi nogami i rękami było w porządku. Z głową też nie było tak źle, ale i tak miałam ją zabandażowaną. Dali mi coś na uspokojenie i szklankę wody. Byłam zmęczona i zasnęłam. Kiedy się obudziłam, po mojej prawej stronie leżała moja mama.Zobaczyłam ją bo powoli zaczęłam coś widzieć ale na czarno-biało.
Mamo!- Odezwałam się do niej cichym głosem, znów zaczynając płakać.
-Córeczko spokojnie, wszystko będzie dobrze.-odpowiedziała ze łzami w oczach.
-Gdzie jest tata? Co z nim?-zapytałam drżącym głosem.
-Jeszcze nie wiem, ale obawiam się, że nie lepiej.-odpowiedziała a łza spłynęła jej po policzku.
Nic już nie odpowiedziałam.Już nigdy nie będzie tak jak dawniej.Przez jedną nieuwagę. Całe życie, przeleciało mi przed oczami. Niedługo potem przyszła pielęgniarka i powiedziała wyniki badań moje, mamy i taty.Próbowała mówić cicho żebym nie słyszała.Ale jednak słyszałam.
-Pani Diana, tak?-zapytała moją mamę.
-Tak, to ja- odpowiedziała jej.
-Pani córka, Roma , doznała najmniejszych obrażeń z waszej trójki. Jej oczy, będą do końca życia widziały tylko na czarno-biało, ale jej tęczówki zmienią kolor na wyraźny fiolet. Z rękami i nogami nie ma problemu. Są na nich tylko zadrapania. Głowa dostałą lekkiego wstrząsu ale nic jej nie będzie.Pani, nogi niestety są w opłakanym stanie i będzie pani musiała jeździć w wózku inwalidzkim do końca życia.Ma pani złamaną rękę, dlatego ma na niej pani gips.Pani mąż,niestety doznał najgorszych obrażeń. Jego nóg nie udało się uratować. Trzeba będzie je amputować.Mąż ma jeszcze rozciętą głowę, ale to najmniejszy problem.-Z trudnością ale powiedziała wyniki.
Mama zaczęła płakać a dreszcze ciągle przechodziły jej ciało.Ja też zaczęłam płakać. Jeszcze nigdy nie widziałam mojej mamy w takim stanie.Proszę niech to będzie tylko zły sen.Już nigdy nie zobaczę kolorów na tym świecie, a moi rodzice będą jeździć na wózkach inwalidzkich do końca życia...


No to jest rozdział 4. Smutno mi było jak go pisałam. Jak już pisałam nie będzie rozdziałów od dzisiaj do poniedziałku.Zapraszam na aska ASK .

Pozdrawiam Ewelina :)