czwartek, 23 lipca 2015

Liebster Blog Award :)

Witam ludziów z internetów. Nominowana zostałam do Liebster Blog Award przez Patrycję z tego oto bloga :) http://niby-zwykla.blogspot.com/(polecam bardzo supi blog ;) )


No to zaczynam :D

1.Co cię skłoniło do założenia bloga?
Czytam bloga Michaliny (http://thanksthatyouare.blogspot.com/#_=_) i pomyślałam, że ja też bym chciała pisać. No i pisze :)

2.Ulubiona cyfra? Czy ma jakieś znaczenie w twoim życiu?
Jestem osobą która nie ma ulubionej cyfry ani koloru xD 

3.Ulubiony yotuber i dlaczego?
Najbardziej lubię JDabrowskiego. Lubie to jak się zachowuje i lubię go też za to, że robi to co lubi :) Dlatego właśne pisze Fanfiction o Jasiu.

4.Ulubiony rodzaj książek?
Fantasta, fantasta i jeszcze raz fantasta *-*

5.Jakie masz hasło do motywacji?
Zrób to, bo kiedyś dzięki temu możesz spełnić marzenia. Takie motto jakby :D

6.Twoja wymarzona praca i dlaczego?
Chciałabym być pisarką. Dlatego pisarką bo bardzo lubię przede wszystkim pisać ale też czytać :)

7.Największy dotychczasowy sukces życiowy.
To że, założyłam tego bloga (chybaXD)

8.Do One Direction <3 Gdziekolwiek jestem jak mi ktoś puści ich piosenkę ja zaraz będę śpiewać <3

9.Mam na imię Ewelina i tak, lubię je. Miałam się nazywać Marysia ale na szczęście się tak nie nazywam :)

10.Skąd taki tytuł na bloga?
W sumie to nawet nie wiem xD Tak jakoś sobie siedziałam i mi do głowy przyszło :)

No to koniec wywiadu teraz podam pytania dla nominowanych no i moje nominacje :D


1.Kim chciałaś być jak byłaś mała, a kim chcesz być teraz?
2.Gdzie spędziłaś lub spędzisz wakacje?
3.Grasz na jakimś instrumencie?
4.Masz rodzeństwo?
5.Ulubiona gra.
6.Ulubione danie.
7.Ulubiony zespół/grupa.
8.Co jest dla ciebie motywacją do pisania?
9.Twoja ulubiona książka.
10.Twój wiek.

A ja nominuje:
http://niktniechceumrzecsamotnie.blogspot.com/2015/07/rozdzia-4.html#_=_

http://welcome-to-reality-princess.blogspot.com/2015/07/rozdzia-trzeci.html#_=_

Pozdrawiam Ewelina :)




sobota, 11 lipca 2015

Roździał 6

Następny dzień:


Z mojego jakże przepięknego snu, wybudziła mnie ciotka Fredka. Zapomniałam dodać, że ona jest opiekunką i dzisiaj zajmuje się bliźniakami.
-Roma wstawaj!-darła mi się prosto do ucha.
-No już wstaje spokojnie, nie musisz się drzeć-powiedziałam zaspanym głosem.
-Słuchaj, musisz dzisiaj zająć się bliźniakami bo ja jadę z twoimi rodzicami do Warszawy.
-Jak to jedziesz z nimi do warszawy?-zapytałam już z całkiem obudzonym głosem.
-No jadę musimy kupić kilka rzeczy, a tutaj przecież nic nie kupimy.-odpowiedziała.
-No dobra a kiedy przychodzą bliźniaki?-zapytałam zrezygnowana.
-O 12:00 i zostają do 20:00.Jest teraz 10:00 więc radzę ci się trochę ogarnąć.-Powiedziała już wychodząc.
No super. Są wakacje a ja będę niańczyć bachory.Chciałam ten dzień spędzić z Jankiem, jest tu dopiero jeden dzień i chciałam go trochę oprowadzić po okolicy. No trudno, ale i tak spędzę ten dzień z Jankiem. Zadzwonię do niego i może mi pomoże przy bliźniakach. Wzięłam z szafy szarą koszulkę i krótkie pomarańczowe spodenki. Szybko ubrałam się w wybrane ubrania i zeszłam na dół żeby zjeść śniadanie. Przygotowałam sobie kanapkę z serem i pomidorem. Kiedy skończyłam jeść była już godzina w pół do 12:00. Szybko zdzwoniłam do Janka:
-Hej Janek.-przywitałam się z entuzjazmem.
-No hejka, co tam?
-Jest sprawa, moja ciotka jedzie z moimi rodzicami do Warszawy. Nie mówiłam ci, że ona jest opiekunką.
-I co w związku z tym mam ja?-zapytał .
-Bo dzisiaj jest umówiona z rodzicami bliźniaków na 12:00 i muszę się nimi zająć pod jej nieobecność. Pomożesz mi?-Zapytałam z nadzieją, że mi pomoże.
-No pewnie. Co za pytanie? Przecież ja uwielbiam dzieci, no z wyjątkiem mojej siostry Jagody.
-Dziękuję Janek-powiedziałam uradowana.
-Nie ma za co. To ja przyjdę z 10 minut oki?
-Ok, to do zobaczenia.
-Cześć.
Zaraz zaraz. co ja będę robiła z tymi dzieciakami? Ciotka zostawiła jakieś zabawki, ale przez 8 godzin będę się nimi bawiła z dziećmi? Może potem z Jankiem coś wymyślimy. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. To był Janek.
-No cześć-przywitałam się.
- No hej-odpowiedział.
-Dzieciaki jeszcze nie przyszły, możemy obejrzeć telewizję.-zaproponowałam.
-Noo ok, ale ja wybieram co oglądamy.-powiedział gdy szliśmy w stronę telewizora.
-Dobra dam ci raz wybrać.-wyraziłam zgodę na jego plany.
A co Janek wybrał? Świat według Kiepskich.Podobno uwielbia ten serial. Nie pooglądaliśmy za długo bo zadzwonił dzwonek do drzwi. To pewnie nasze dzisiejsze zajęcie.Otworzyłam drzwi:
-Dzień dobry-przywitałam się z uśmiechem.
-Witam-odpowiedziała mi mama bliźniaków.
-Przepraszam za zmiany ale dziećmi zajmę się dziś ja, ponieważ cioci coś wypadło i nie mogła się nimi zająć.-próbowałam udawać miłą.
-No dobrze, ale proszę się nimi dobrze zająć. Tu ma pani jedzenie, picie i zapasowe ubranka gdyby się poplamili-podała mi te rekwizyty i jeszcze dodała:
-Chłopcy mają 6 lat, więc są jeszcze bardzo mali-powiedziała to jakby mieli tydzień, a 6 lat to już dużo.
-Dobrze będą pod dobrą opieką-odpowiedziałam biorąc chłopców do domu.
-No to do widzenia-pożegnała się kobieta.
-Do widzenia-odpowiedziałam jej zamykając drzwi.
Janek zaraz podszedł i przywitaliśmy się oboje z bliźniętami.
-No to cześć dzieci-przywitałam się.
-No cześć odpowiedział jeden z nich.
-Jak się nazywacie?-zapytał Janek.
-Daniel-odpowiedział trochę wyższy od drugiego brunet.
-Kacper-za chwilę odezwał się niższy chłopczyk z rudymi kędziorami.
-Daniel i Kacper, bardzo ładnie-znów próbowałam być miła.
Poszliśmy pobawić się trochę zabawkami które zostawiła nam ciocia. Mi i Jankowi przypomniało się trochę dzieciństwo. Co chwilę się śmialiśmy z siebie bo bardziej my bawiliśmy się tymi zabawkami niż oni. Po dwóch godzinach chłopcom zachciało się jeść. Zajrzeliśmy do tego co zostawiła nam ich mama.W pudełkach śniadaniowych były tłuczone ziemiaki, dwa kotlety schabowe i pokrojona w kostkę marchewka.Standardowy obiad. Mama bliźniaków napisała jeszcze na śniadaniówce żeby podgrzać ziemniaki i kotlety.Podgrzaliśmy jedzenie i daliśmy je chłopcom.Zjedli w dosłownie piętnaście minut.Po jedzeniu chcieli się przejść. Wzięliśmy ich picie w moją torbę i szliśmy po chodniku.
-Patrz wyglądamy jak taka słodka rodzinka.-zażartował Janek.
-Ha ha ha bardzo śmieszne-odpowiedziałam mu.
Chodziliśmy tak jakieś dwie godziny rozśmieszając się i żartować. Janek jako wielki żartowniś postanowił opowiedzieć żart o Jasiu.
-O ten żart jest najlepszy.-Powiedział z entuzjazmem.
-No to dawaj-czekałam na ten jego "prześmieszny" żart.
-No to słuchajcie:
Na lekcji geografii:
-Województwo podkarpackie graniczy ze Słowacją od południa-mówi nauczycielka.
-A przed południem z kim graniczyło?-dopytuje się Jasio.
Janek zaczą się śmiać jak głupi a dzieci patrzyły się na niego jak na wariata.
-Janek przestań, dzieci straszysz-powiedziałam do niego z lekkim uśmiechem. Zaraził mnie jego śmiech.
Postanowiliśmy, że będziemy już wracać.Kiedy wróciliśmy do domu, dzieci były już zmęczone i chciały obejrzeć telewizję.Oglądaliśmy z nimi do tej pory kiedy przyszła mama chłopców.Znów zadzwonił dzwonek.
- Dobry wieczór-powiedziałam uśmiechnięta tym razem nie sztucznie.
-Dobry wieczór, ja przyszłam już odebrać chłopców.
Bliźnięta usłyszały mamę i pobiegły do niej tuląc się w nią.
-Dziękuję za opiekę.Proszę tu jest zapłata-podała na piędziesiąt złotych.
Zatkało mnie na taką ilość pieniędzy za 8 godzin zajmowania się dziećmi.
-Nie ma za co to była przyjemność.-odpowiedziałam.
Rodzinka wyszła i nam zaczęło się nudzić.
-Ej, Roma chodź przejedziemy się rowerami na lody. Twoja ciotka i rodzice jeszcze nie przyjechali.-zachęcał mnie Janek.
-No dobra jedziemy.-odpowiedziałam...



Jest znowu po przerwie roździał 6 :) To jest właśnie nowy blog na którym będą roździały bo do tamtego zapomniałam hasła :( Starałam się żeby roździał był długi ale niewiem czy mi to wyszło. Nie będzie roździałów codziennie bo są wakacje i nie zawsze mam czas a nie chcę się też do pisania zmuszać bo kiedy to robie nie zabardzo mi to wychodzi :) Zapraszam jeszcze na aska :ASK :>

Pozdrawiam Ewelina :)




czwartek, 9 lipca 2015

Roździał 5

 5 lat później...



Chodzę teraz do 6 klasy i mam 12 lat.Od czasu wypadku całkowicie się zmieniłam. Jestem teraz bardzo chuda. Nie chciałam nic jeść po wypadku. Nie chciałam już żyć. Ale w końcu się z tym pogodziłam i jem, ale nie tyle samo. Moje oczy dalej są fioletowe no i...widzące na czarno-biało, ale powoli się do tego przyzwyczajam. Tylko najtrudniej jest mi żyć z moimi rodzicami. Co prawda zamieszkała u nas ciocia Fredka z wujkiem Zbyszkiem i pomagają rodzicom, ale ja też muszę robić o wiele więcej rzeczy niż przed 5-cioma latami. Nie mogłam się uczyć i ledwo co zdawałam do następnych klas. Rodzice się tym martwili, niepotrzebnie. Nauka teraz to mi lata.Paulina o dziwo ma w sobie trochę współczucia i nie dręczy mnie tym, że moi rodzice są kalekami i inne takie.Dzisiaj wracając do domu usłyszałam z domu sąsiadów kłótnię brata z siostrą. Przecież tam mieszka tylko starsza pani z mężem. Za chwilę zauważyłam że to Janek kłócący się ze swoją siostrą Jagodą. Ona ma 5 lat.Bez chwili zastanawiania się pobiegłam w stronę furtki sąsiadów krzyczałam:
-Janek!- z radości prawie piszczałam.
-Roma!- odpowiedział z zaskoczeniem i radością na twarzy.
-Tak strasznie mi Ciebie brakowało.-Krzyczałam do niego prawie płacząc.
-Mi też, ale dlaczego płaczesz?-Zapytał przytulając mnie.
-Przez tyle lat nie miałam z kim porozmawiać, nie miałam nikogo komu mogłabym opowiedzieć moje zwycięstwa i moje upadki. Więziłam wszystko w sobie i nie mogę się od tego uwolnić. Pomożesz mi?-zapytałam już prawie cała zapłakana.
-Oczywiście, że ci pomogę, tylko opowiedz mi co się stało-powiedział, a jego brązowe oczy popatrzyły na moją zapłakaną twarz. Pamiętam, że miał je tak bardzo brązowe.
-Chodź usiądziemy pod tamtą jabłonią.-powiedziałam, idąc już w stronę drzewa.
Janek beż słowa poszedł za mną.
-To było kiedy miałam 8 lat.Byłam wtedy gruba, ale tego nie zauważałam. Nie miałam przyjaciół, nie licząc ciebie. Byłam wyrzutkiem w klasie. Pewnego dnia przy kolacji moja mama powiedziała, że może byśmy pojechali do babci. Jeszcze tego dnia się pakowałam a następnego z rana wyjechaliśmy. Na ulicy były ogromne korki, mój tata był zdenerwowany tą całą sytuacją i kiedy zdarzyła się okazja pojechał trochę szybciej. Akurat złapała nas policja a ja przypomniałam sobie, że miałam niezapięte pasy i tata zapłacił za dwa mandaty. Odjechaliśmy a tata obrażony na mnie i na cały świat był tak zdenerwowany, że nie dostrzegł nadjeżdżającego auta.Uderzył w nie. Wszystko było we krwi moi rodzice byli nieprzytomni a ja doznałam najmniejszych obrażeń. Zaraz zjechały się karetki i zrobił się wielki hałas przez syreny. Kiedy byliśmy w szpitalu pielęgniarka powiedziała nam wyniki badań. Ja już nigdy nie będę normalnie widzieć. Teraz widzę na czarno-biało, ale moje tęczówki mają kolor intensywnego fioletu. Moja mama już nigdy nie będzie chodzić o własnych siłach.Jeździ na wózku inwalidzkim. Tata z kolei ma podobnie tylko jemu na dodatek musieli amputować nogi bo niewiele z nich zostało. Wprowadziła się do nas na dodatek ciotka Fredka i wujek Zbyszek. Pomagają mi trochę przy rodzicach ale i tak mam o wiele innych obowiązków niż zwykłam dziewczyna w moim wieku.Na dodatek jest w mojej klasie dziewczyna która mnie gnębi i przy każdej okazji próbuje mnie upokorzyć. Na szczęście nie męczy mnie tym, że moi rodzice są kalekami.Jednak ma w sobie trochę współczucia.-Opowiedziałam mu tą cało historię, a moje czy zrobiły się trochę spuchnięte od płaczu.
Janek wysłuchał z cierpliwością całej tej historii, a w jego oku pojawiła się mała łza.Przytulił mnie i powiedział:
-Jak ja ci współczuje, choć przejdziemy się  trochę.-zaproponował
-No dobrze, a na ile zostajesz tutaj?-zapytałam z nadzieją,że na dłużej niż na kilka dni.
-Mam dość mieszkania w większym mieście, ja i moja rodzina. Zostajemy tu na zawsze. Cieszysz się?
-Czy ja się cieszę? No pewnie! W końcu będę miała kogoś z kim mogłabym normalnie porozmawiać. Prawie wykrzyknęłam z radości...


Jest w końcu po przerwie rozdział 5 . Miał być wczoraj ale mój laptop nie chciał ze mną współpracować :( Niestety oznajmiam ze smutkiem, że kończy mi się umowa na internet i nie będzie go przez tydzień i nie będę mogła Wam dodać rozdziału :''( Przepraszam Was strasznie :<
No to zapraszam jeszcze na aska : Olka gada coś o jakiejś reklamie ale ja nic nie wiem XD


Pozdrawiam Ewelina :)

Roździał 4

Za chwilę zbiegły się pielęgniarki.Widocznie przerwałam im picie kawy. Byłam przerażona. Nic nie widziałam. Wszystko było czarne, słyszałam tylko przestraszone głosy.Zadawałam sobie dwa pytania:
-Dlaczego nic nie widzę?!
-Co się ze mną dzieje?!
Pielęgniarki próbowały mnie uspokoić.Ale jak mogą mnie w takiej sytuacji uspokajać ?! No jak?!
Najgorszy koszmar się spełnił. Chyba do końca życia będę ślepa. Choć nie widzę co jest przede mną, widzę co stało się niedawno. Siedziałam w samochodzie, zakrwawiona.Moi rodzice, byli nieprzytomni. Podobno przyjechali tu w prawie szczątkach.Nie mogę wymazać sobie tego z pamięci.
-Niech to się skończy!-Wykrzyknęłam, a dreszcz łkania przeszedł po mnie.
Z moimi nogami i rękami było w porządku. Z głową też nie było tak źle, ale i tak miałam ją zabandażowaną. Dali mi coś na uspokojenie i szklankę wody. Byłam zmęczona i zasnęłam. Kiedy się obudziłam, po mojej prawej stronie leżała moja mama.Zobaczyłam ją bo powoli zaczęłam coś widzieć ale na czarno-biało.
Mamo!- Odezwałam się do niej cichym głosem, znów zaczynając płakać.
-Córeczko spokojnie, wszystko będzie dobrze.-odpowiedziała ze łzami w oczach.
-Gdzie jest tata? Co z nim?-zapytałam drżącym głosem.
-Jeszcze nie wiem, ale obawiam się, że nie lepiej.-odpowiedziała a łza spłynęła jej po policzku.
Nic już nie odpowiedziałam.Już nigdy nie będzie tak jak dawniej.Przez jedną nieuwagę. Całe życie, przeleciało mi przed oczami. Niedługo potem przyszła pielęgniarka i powiedziała wyniki badań moje, mamy i taty.Próbowała mówić cicho żebym nie słyszała.Ale jednak słyszałam.
-Pani Diana, tak?-zapytała moją mamę.
-Tak, to ja- odpowiedziała jej.
-Pani córka, Roma , doznała najmniejszych obrażeń z waszej trójki. Jej oczy, będą do końca życia widziały tylko na czarno-biało, ale jej tęczówki zmienią kolor na wyraźny fiolet. Z rękami i nogami nie ma problemu. Są na nich tylko zadrapania. Głowa dostałą lekkiego wstrząsu ale nic jej nie będzie.Pani, nogi niestety są w opłakanym stanie i będzie pani musiała jeździć w wózku inwalidzkim do końca życia.Ma pani złamaną rękę, dlatego ma na niej pani gips.Pani mąż,niestety doznał najgorszych obrażeń. Jego nóg nie udało się uratować. Trzeba będzie je amputować.Mąż ma jeszcze rozciętą głowę, ale to najmniejszy problem.-Z trudnością ale powiedziała wyniki.
Mama zaczęła płakać a dreszcze ciągle przechodziły jej ciało.Ja też zaczęłam płakać. Jeszcze nigdy nie widziałam mojej mamy w takim stanie.Proszę niech to będzie tylko zły sen.Już nigdy nie zobaczę kolorów na tym świecie, a moi rodzice będą jeździć na wózkach inwalidzkich do końca życia...


No to jest rozdział 4. Smutno mi było jak go pisałam. Jak już pisałam nie będzie rozdziałów od dzisiaj do poniedziałku.Zapraszam na aska ASK .

Pozdrawiam Ewelina :)

Roździał 3

Do babci wzięłam tylko kilka rzeczy, bo jadę na kilka dni : Kilka koszulek, trzy pary spodni no i bieliznę.Stwierdziłam, że moja walizka jest zbyt pusta więc pogrzebie w moich szufladach i szafkach. Zamknęłam drzwi na wypadek jakby ktoś wszedł a ja wyciągnęłabym coś dziwnego albo starego.W szufladach biurka, pod stertą teczek z rysunkami z przedszkola , był stary różowy notatnik. Nie był zapinany na jakieś tajne szyfry czy kluczyk tylko na magnes, dlatego był tak daleko zakopany żeby nikt się do niego nie dorwał. Pisałam pamiętnik jako dziecko, bo wcześnie umiałam płynnie czytać i pisać. Otworzyłam go ostrożnie i na pierwszej stronie widniał napis trochę koślawymi literkami:
Witaj pamiętniczku! Mama kupiła mi taki zeszycik i powiedziała, że mogę tu zapisywać co chcę i nikt nie będzie mógł mi tu zaglądać. Więc, skoro nikt nie może tu zaglądać to ja Ci pamiętniczku powiem, że chciałabym być prawdziwą wróżką, co umie latać i spełniać życzenia ludzi i swoje.Mam nadzieję, że moje marzenie się spełni i zostanę wróżką. To cześć.
Po przeczytaniu tego zaśmiałam się lekko ale czułam zażenowanie.Następne wpisy też były o wróżkach i jednorożcach. Nie dziwię się, że teraz mój pokój wygląda jakby wróżki na niego zwymiotowały. Więcej już nic fajnego nie znalazłam.Mama mnie zawołała z dołu na kolacje. Całkiem długo zeszło mi się w szukaniu różnych fajnych rzeczy. Zchodząc na dół poczułam zapach mleka. A ja uwielbiam mleko.Zjadłam je szybko, umyłam się i poszłam spać.

Następny dzień:

Z rana zaczęliśmy już jechać do mojej babci. Ja mam chorobę lokomocyjną i nienawidzę jeździć samochodem ani autobusem. Były okropne korki. Mój tata był zdenerwowany wielkim ruchem na ulicach i jechała zbyt szybko.Akurat policja zatrzymywała samochody. Super. mi się przypomniało, że zapomniałam zapiąć pasów.Policjant wlepił nam podwójny mandat za zbyt prędkie jechanie i za moje niezapięte pasy. Jeszcze bardziej zdenerwowany na mnie i na cały świat tata, jechał bez słowa.Kiedy minęliśmy policję tata dalej zaczą jeszcze szybciej jechać. Tym razem nie skończyło się to na policji. Tata uderzył w nadjeżdżający samochód i wszystko stanęło.Obudziłam się w szpitalu nic nie widziałam. Łzy zaczęły lecieć z moich ślepych oczu.Zaczęłam krzyczeć....


Witam a to jest 3 rozdział :D Przepraszam że wczoraj nie było rozdziału ale musiałam kupić różne rzeczy i wgl. Piszcie co sądzicie :) Zapraszam także na aska ASK :D
Ps. Pamiętajcie, że dzisiaj dzień taty! :))

Pozdrawiam Ewelina :)

Roździał 2

-Dlaczego tak zawsze jest? Dlaczego każdy mi wypomina, że nie mam przyjaciółki?-Zadając sobie te pytania pobiegłam do swojego pokoju, który jest cały różowy.Nienawidzę tego. Nigdy nie mówiłam o swoich problemach mojej mamie. Trudno jest mi o nich mówić. Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i podbiegając do łóżka zaczęłam płakać.-I jeszcze głupia beczę.- Dlaczego przez takie głupie rzeczy płacze? Przez resztę wieczoru siedziałam w pokoju, wtulona w pościel, rozmyślając jak zemścić się na Paulinie.

Następny dzień:
Rano wstałam sądząc, że będę miała normalny dzień. Ale nie, ja nie mogę mieć normalnego dnia jak każda 8-latka. Przez Paulinę. Pierwsza lekcja przebiegła bez większych utrudnień, oprócz tego, że siedziałam sama w ostatniej ławce do nikogo się nie odzywając.Przerwę 5-cio minutową spędziłam na piciu mojej coli. Co innego mogłabym pić? Woda jest okropna. Ale następna lekcja nie była już taka "normalna". Kiedy już zajęłam swoje miejsce po cichu podeszła do mnie Paulina.  Zostawiła mi karteczkę z napisem: I co fajnie się wczoraj bawiłaś? A przepraszam...ty nie miałaś się z kim bawić :) . po przeczytaniu tego zachciało mi  się płakać. Poprosiłam, prawie płacząc panią czy mogę wyjść do toalety. A ona co?
-Romo, dopiero lekcja się zaczęła. Nie mogłaś tego załatwić na przerwie? Siadaj do ławki miałaś na to już czas.
Bez słowa, zdenerwowana usiadłam do ławki. Próbowałam powstrzymać płacz. Niestety. nie udało się. Rozpłakałam się w środku lekcji. Oczywiście Paulina nie mogła odpuścić takiej okazji upokorzenia mnie , więc za chwilę zawołała do pani:
-Proszę Pani ! Proszę pani! A Roma płacze!
Nie wytrzymałam, tak mnie zdenerwowała, że wstałam i odkrzyknęłam:
- No to co?! Z twojego powodu! Cieszysz się ?! Bo ja nie bardzo!
Całą klasa i nauczycielka była zdziwiona moją stanowczością a przede wszystkim, Paulina udająca zaskoczenie.
-Roma w tej chwili przestań krzyczeć i idź do toalety przemyć zapłakaną twarz!- Nauczycielka powiedziała to z równie wielką stanowczością.
Wyszłam po cichu, kiwając głową, że już idę.Kiedy wróciłam lekcja trwała bez żadnych nieporozumień. Tak pozostało do końca lekcji i końca zajęć. Wracając ze szkoły, natrafiła na mnie Paulina. Dlaczego ona się na mnie uwzięła?
-Roma zaczekaj! Chcę cię przeprosić.... a nie, ciebie ie ma za co przepraszać , zasłużyłaś na to!-odeszła z uśmiechem na ustach.
Nie zdenerwowałam się, co dziwne. Pomyślałam, po co ja mam się denerwować? Przecież ona właśnie tego chce. Rozprostowałam się i poszłam dalej w stronę domu. Tam czekał na mnie, jak co dzień ciepły obiad. Jedząc go mama do mnie powiedziała:
-Roma, a nie chciałabyś pojechać do babci?-zapytała.
-No pewnie- odpowiedziałam bo uwielbiam jak babcia gotuje. Mama odziedziczyła po niej talent.
Po zjedzonym obiedzie, poszłam do pokoju odrabiać lekcje, Jakimś cudem chciało mi się.Otwierając książkę od matematyk, wypadła mi z niej karteczka.To ta z lekcji. Szybko ją wyrzuciłam nie czytając jej.No dobra lekcje odrobię później.Teraz idę się spakować do babci...
 

No to jest rozdział 2 :) Mam nadzieję,że się spodobał i jak chcecie to komentarze też mogą być. Zapraszam na aska (na którym nikogo nie ma :< ) Ask :D . Następny rozdział będzie w poniedziałek :D W sobotę i niedzielę nie napiszę, no chyba,, że będzie mi się mocno nudziło :D

Pozdrawiam Ewelina :)

Roździał 1

Jestem sobie Roma. Mam 8 lat i chodzę do 2 klasy szkoły podstawowej i uczę się całkiem nieźle,ale problem jest jeden-nie mam przyjaciół, każdy mnie odrzuca. Nie wiem dlaczego ale tak jest.Jedynie kiedyś miałam przyjaciela ale to jak byłam mała, miałam 4 lata. Nazywał się Janek. niestety niedługo potem wyjechał do Legnicy a ja zostałam sama. Moje włosy są całkowicie białe jak ściana i bardzo proste i długie, dokładnie sięgają mi do pasa. Oczy mam koloru niebieskiego. W sumie to lubię czytać ale nigdy nie znalazłam takiej która by mi się bardzo podobała.Ostatnio pani kazała mi przeczytać kawałek czytanki.
-Romo, przeczytaj nam kawałek tej czytanki.
-Bez słowa zaczęłam czytać:
Już niedługo dzień dziecka,ja bardzo bym chciała dostać chomika!-pomyślałam i pobiegłam do mamy.
Mamo! Mamo! Bardzo chciałabym dostać na dzień dziecka chomiczka. Czy mogłabym go dostać?- zapytała Maja z wielkim entuzjazmem.
No nie wiem Maju, musiałabym porozmawiać z tatą.-odpowiedziała mama.
-Dobrze dziękuję ci Romo, dalej czyta Paulinka.
Paulina to moja niezbyt ulubiona koleżanka. Właściwie to jej nienawidzę. Ma krótkie, kręcone, brązowe włosy. Jej oczy są brązowe, mogę nawet powiedzieć, że prawie czarne. Jest pupilkiem pani i ma swoją "zgraję przyjaciółek". Nie co ja gadam, ich nie można nazwać przyjaciółkami, przy każdej okazji obgadują siebie nawzajem. Nie wygląda zbyt pięknie ale i tak wszyscy mówią jej, że jest piękna. Taka królowa klasy. Paulina przeczytała resztę czytanki i skończyła się lekcja. Ostatnia lekcja. Wróciłam do domu na piechotę bo nie mam za długo do niego. tylko kilometr. Mój dom nie jest za bardzo bogaty ale lubiłam go, ważne, że mam swój pokój. Tam moja mama czekała na mnie z obiadem. Kocham obiady mojej mamy. To może wytłumaczyć moją lekką otyłość. Na obiad były ziemniaki ze schabowym. przez resztę dnia raczej nic się nie działo. Raczej wieczorem więcej się działo. Paulina niestety mieszka obok mnie. Postanowiła pobawić się kredą . Na chodniku kiedy wyszłam był napis: I co tam Romciu? Gdzie twoje masełko? Z tym masełkiem, zgaduje, że chodziło jej o przyjaciółkę. Już nie żyje...



TO właśnie jest pierwszy rozdział mojego bloga :) Cykałam się go dodać ale w końcu jest :D Piszcie co myślicie .Jeśli jest coś do poprawki to naprawdę piszcie to wtedy to poprawię :)
Ps.2 rozdział będzie jutro albo pojutrze, zależy czy Mariolcia coś zada :D Założyłam jeszcze aska jak chcecie to pytajcie Ask-pytajcie o co chcecie :D
Pozdrawiam Ewelina :))