5 lat później...
Chodzę teraz do 6 klasy i mam 12 lat.Od czasu wypadku całkowicie się zmieniłam. Jestem teraz bardzo chuda. Nie chciałam nic jeść po wypadku. Nie chciałam już żyć. Ale w końcu się z tym pogodziłam i jem, ale nie tyle samo. Moje oczy dalej są fioletowe no i...widzące na czarno-biało, ale powoli się do tego przyzwyczajam. Tylko najtrudniej jest mi żyć z moimi rodzicami. Co prawda zamieszkała u nas ciocia Fredka z wujkiem Zbyszkiem i pomagają rodzicom, ale ja też muszę robić o wiele więcej rzeczy niż przed 5-cioma latami. Nie mogłam się uczyć i ledwo co zdawałam do następnych klas. Rodzice się tym martwili, niepotrzebnie. Nauka teraz to mi lata.Paulina o dziwo ma w sobie trochę współczucia i nie dręczy mnie tym, że moi rodzice są kalekami i inne takie.Dzisiaj wracając do domu usłyszałam z domu sąsiadów kłótnię brata z siostrą. Przecież tam mieszka tylko starsza pani z mężem. Za chwilę zauważyłam że to Janek kłócący się ze swoją siostrą Jagodą. Ona ma 5 lat.Bez chwili zastanawiania się pobiegłam w stronę furtki sąsiadów krzyczałam:
-Janek!- z radości prawie piszczałam.
-Roma!- odpowiedział z zaskoczeniem i radością na twarzy.
-Tak strasznie mi Ciebie brakowało.-Krzyczałam do niego prawie płacząc.
-Mi też, ale dlaczego płaczesz?-Zapytał przytulając mnie.
-Przez tyle lat nie miałam z kim porozmawiać, nie miałam nikogo komu mogłabym opowiedzieć moje zwycięstwa i moje upadki. Więziłam wszystko w sobie i nie mogę się od tego uwolnić. Pomożesz mi?-zapytałam już prawie cała zapłakana.
-Oczywiście, że ci pomogę, tylko opowiedz mi co się stało-powiedział, a jego brązowe oczy popatrzyły na moją zapłakaną twarz. Pamiętam, że miał je tak bardzo brązowe.
-Chodź usiądziemy pod tamtą jabłonią.-powiedziałam, idąc już w stronę drzewa.
Janek beż słowa poszedł za mną.
-To było kiedy miałam 8 lat.Byłam wtedy gruba, ale tego nie zauważałam. Nie miałam przyjaciół, nie licząc ciebie. Byłam wyrzutkiem w klasie. Pewnego dnia przy kolacji moja mama powiedziała, że może byśmy pojechali do babci. Jeszcze tego dnia się pakowałam a następnego z rana wyjechaliśmy. Na ulicy były ogromne korki, mój tata był zdenerwowany tą całą sytuacją i kiedy zdarzyła się okazja pojechał trochę szybciej. Akurat złapała nas policja a ja przypomniałam sobie, że miałam niezapięte pasy i tata zapłacił za dwa mandaty. Odjechaliśmy a tata obrażony na mnie i na cały świat był tak zdenerwowany, że nie dostrzegł nadjeżdżającego auta.Uderzył w nie. Wszystko było we krwi moi rodzice byli nieprzytomni a ja doznałam najmniejszych obrażeń. Zaraz zjechały się karetki i zrobił się wielki hałas przez syreny. Kiedy byliśmy w szpitalu pielęgniarka powiedziała nam wyniki badań. Ja już nigdy nie będę normalnie widzieć. Teraz widzę na czarno-biało, ale moje tęczówki mają kolor intensywnego fioletu. Moja mama już nigdy nie będzie chodzić o własnych siłach.Jeździ na wózku inwalidzkim. Tata z kolei ma podobnie tylko jemu na dodatek musieli amputować nogi bo niewiele z nich zostało. Wprowadziła się do nas na dodatek ciotka Fredka i wujek Zbyszek. Pomagają mi trochę przy rodzicach ale i tak mam o wiele innych obowiązków niż zwykłam dziewczyna w moim wieku.Na dodatek jest w mojej klasie dziewczyna która mnie gnębi i przy każdej okazji próbuje mnie upokorzyć. Na szczęście nie męczy mnie tym, że moi rodzice są kalekami.Jednak ma w sobie trochę współczucia.-Opowiedziałam mu tą cało historię, a moje czy zrobiły się trochę spuchnięte od płaczu.
Janek wysłuchał z cierpliwością całej tej historii, a w jego oku pojawiła się mała łza.Przytulił mnie i powiedział:
-Jak ja ci współczuje, choć przejdziemy się trochę.-zaproponował
-No dobrze, a na ile zostajesz tutaj?-zapytałam z nadzieją,że na dłużej niż na kilka dni.
-Mam dość mieszkania w większym mieście, ja i moja rodzina. Zostajemy tu na zawsze. Cieszysz się?
-Czy ja się cieszę? No pewnie! W końcu będę miała kogoś z kim mogłabym normalnie porozmawiać. Prawie wykrzyknęłam z radości...
Jest w końcu po przerwie rozdział 5 . Miał być wczoraj ale mój laptop nie chciał ze mną współpracować :( Niestety oznajmiam ze smutkiem, że kończy mi się umowa na internet i nie będzie go przez tydzień i nie będę mogła Wam dodać rozdziału :''( Przepraszam Was strasznie :<
No to zapraszam jeszcze na aska : Olka gada coś o jakiejś reklamie ale ja nic nie wiem XD
Pozdrawiam Ewelina :)
-Janek!- z radości prawie piszczałam.
-Roma!- odpowiedział z zaskoczeniem i radością na twarzy.
-Tak strasznie mi Ciebie brakowało.-Krzyczałam do niego prawie płacząc.
-Mi też, ale dlaczego płaczesz?-Zapytał przytulając mnie.
-Przez tyle lat nie miałam z kim porozmawiać, nie miałam nikogo komu mogłabym opowiedzieć moje zwycięstwa i moje upadki. Więziłam wszystko w sobie i nie mogę się od tego uwolnić. Pomożesz mi?-zapytałam już prawie cała zapłakana.
-Oczywiście, że ci pomogę, tylko opowiedz mi co się stało-powiedział, a jego brązowe oczy popatrzyły na moją zapłakaną twarz. Pamiętam, że miał je tak bardzo brązowe.
-Chodź usiądziemy pod tamtą jabłonią.-powiedziałam, idąc już w stronę drzewa.
Janek beż słowa poszedł za mną.
-To było kiedy miałam 8 lat.Byłam wtedy gruba, ale tego nie zauważałam. Nie miałam przyjaciół, nie licząc ciebie. Byłam wyrzutkiem w klasie. Pewnego dnia przy kolacji moja mama powiedziała, że może byśmy pojechali do babci. Jeszcze tego dnia się pakowałam a następnego z rana wyjechaliśmy. Na ulicy były ogromne korki, mój tata był zdenerwowany tą całą sytuacją i kiedy zdarzyła się okazja pojechał trochę szybciej. Akurat złapała nas policja a ja przypomniałam sobie, że miałam niezapięte pasy i tata zapłacił za dwa mandaty. Odjechaliśmy a tata obrażony na mnie i na cały świat był tak zdenerwowany, że nie dostrzegł nadjeżdżającego auta.Uderzył w nie. Wszystko było we krwi moi rodzice byli nieprzytomni a ja doznałam najmniejszych obrażeń. Zaraz zjechały się karetki i zrobił się wielki hałas przez syreny. Kiedy byliśmy w szpitalu pielęgniarka powiedziała nam wyniki badań. Ja już nigdy nie będę normalnie widzieć. Teraz widzę na czarno-biało, ale moje tęczówki mają kolor intensywnego fioletu. Moja mama już nigdy nie będzie chodzić o własnych siłach.Jeździ na wózku inwalidzkim. Tata z kolei ma podobnie tylko jemu na dodatek musieli amputować nogi bo niewiele z nich zostało. Wprowadziła się do nas na dodatek ciotka Fredka i wujek Zbyszek. Pomagają mi trochę przy rodzicach ale i tak mam o wiele innych obowiązków niż zwykłam dziewczyna w moim wieku.Na dodatek jest w mojej klasie dziewczyna która mnie gnębi i przy każdej okazji próbuje mnie upokorzyć. Na szczęście nie męczy mnie tym, że moi rodzice są kalekami.Jednak ma w sobie trochę współczucia.-Opowiedziałam mu tą cało historię, a moje czy zrobiły się trochę spuchnięte od płaczu.
Janek wysłuchał z cierpliwością całej tej historii, a w jego oku pojawiła się mała łza.Przytulił mnie i powiedział:
-Jak ja ci współczuje, choć przejdziemy się trochę.-zaproponował
-No dobrze, a na ile zostajesz tutaj?-zapytałam z nadzieją,że na dłużej niż na kilka dni.
-Mam dość mieszkania w większym mieście, ja i moja rodzina. Zostajemy tu na zawsze. Cieszysz się?
-Czy ja się cieszę? No pewnie! W końcu będę miała kogoś z kim mogłabym normalnie porozmawiać. Prawie wykrzyknęłam z radości...
Jest w końcu po przerwie rozdział 5 . Miał być wczoraj ale mój laptop nie chciał ze mną współpracować :( Niestety oznajmiam ze smutkiem, że kończy mi się umowa na internet i nie będzie go przez tydzień i nie będę mogła Wam dodać rozdziału :''( Przepraszam Was strasznie :<
No to zapraszam jeszcze na aska : Olka gada coś o jakiejś reklamie ale ja nic nie wiem XD
Pozdrawiam Ewelina :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz