-Dlaczego tak zawsze jest? Dlaczego każdy mi wypomina, że nie mam przyjaciółki?-Zadając sobie te pytania pobiegłam do swojego pokoju, który jest cały różowy.Nienawidzę tego. Nigdy nie mówiłam o swoich problemach mojej mamie. Trudno jest mi o nich mówić. Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i podbiegając do łóżka zaczęłam płakać.-I jeszcze głupia beczę.- Dlaczego przez takie głupie rzeczy płacze? Przez resztę wieczoru siedziałam w pokoju, wtulona w pościel, rozmyślając jak zemścić się na Paulinie.
Następny dzień:
Rano wstałam sądząc, że będę miała normalny dzień. Ale nie, ja nie mogę mieć normalnego dnia jak każda 8-latka. Przez Paulinę. Pierwsza lekcja przebiegła bez większych utrudnień, oprócz tego, że siedziałam sama w ostatniej ławce do nikogo się nie odzywając.Przerwę 5-cio minutową spędziłam na piciu mojej coli. Co innego mogłabym pić? Woda jest okropna. Ale następna lekcja nie była już taka "normalna". Kiedy już zajęłam swoje miejsce po cichu podeszła do mnie Paulina. Zostawiła mi karteczkę z napisem: I co fajnie się wczoraj bawiłaś? A przepraszam...ty nie miałaś się z kim bawić :) . po przeczytaniu tego zachciało mi się płakać. Poprosiłam, prawie płacząc panią czy mogę wyjść do toalety. A ona co?
-Romo, dopiero lekcja się zaczęła. Nie mogłaś tego załatwić na przerwie? Siadaj do ławki miałaś na to już czas.
Bez słowa, zdenerwowana usiadłam do ławki. Próbowałam powstrzymać płacz. Niestety. nie udało się. Rozpłakałam się w środku lekcji. Oczywiście Paulina nie mogła odpuścić takiej okazji upokorzenia mnie , więc za chwilę zawołała do pani:
-Proszę Pani ! Proszę pani! A Roma płacze!
Nie wytrzymałam, tak mnie zdenerwowała, że wstałam i odkrzyknęłam:
- No to co?! Z twojego powodu! Cieszysz się ?! Bo ja nie bardzo!
Całą klasa i nauczycielka była zdziwiona moją stanowczością a przede wszystkim, Paulina udająca zaskoczenie.
-Roma w tej chwili przestań krzyczeć i idź do toalety przemyć zapłakaną twarz!- Nauczycielka powiedziała to z równie wielką stanowczością.
Wyszłam po cichu, kiwając głową, że już idę.Kiedy wróciłam lekcja trwała bez żadnych nieporozumień. Tak pozostało do końca lekcji i końca zajęć. Wracając ze szkoły, natrafiła na mnie Paulina. Dlaczego ona się na mnie uwzięła?
-Roma zaczekaj! Chcę cię przeprosić.... a nie, ciebie ie ma za co przepraszać , zasłużyłaś na to!-odeszła z uśmiechem na ustach.
Nie zdenerwowałam się, co dziwne. Pomyślałam, po co ja mam się denerwować? Przecież ona właśnie tego chce. Rozprostowałam się i poszłam dalej w stronę domu. Tam czekał na mnie, jak co dzień ciepły obiad. Jedząc go mama do mnie powiedziała:
-Roma, a nie chciałabyś pojechać do babci?-zapytała.
-No pewnie- odpowiedziałam bo uwielbiam jak babcia gotuje. Mama odziedziczyła po niej talent.
Po zjedzonym obiedzie, poszłam do pokoju odrabiać lekcje, Jakimś cudem chciało mi się.Otwierając książkę od matematyk, wypadła mi z niej karteczka.To ta z lekcji. Szybko ją wyrzuciłam nie czytając jej.No dobra lekcje odrobię później.Teraz idę się spakować do babci...
No to jest rozdział 2 :) Mam nadzieję,że się spodobał i jak chcecie to komentarze też mogą być. Zapraszam na aska (na którym nikogo nie ma :< ) Ask :D . Następny rozdział będzie w poniedziałek :D W sobotę i niedzielę nie napiszę, no chyba,, że będzie mi się mocno nudziło :D
Pozdrawiam Ewelina :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz